Saturday, March 2, 2013

Rozdział 3

Obserwowałam ich wszystkich. Niall podszedł do lodówki po jakieś jedzenie.Louis mu towarzyszył tylko,że on poszedł po marchewkę.Dziwne-pomyślałam. Zayn oglądał coś w TV,a Liam razem z nim.
-To ja już lecę!Do widzenia Lizzie!-krzyknął Paul.
Świetnie..-pomyślałam.Poczułam,że ktoś koło mnie siada.Doskonale wiedziałam kto.
-Jesteś smutna-stwierdził Harry.
-No co ty nie powiesz?!-krzyknęłam tak,że wszyscy zwrócili na mnie uwagę-Nikt mi nic nie mówił,że mam przez 2 bite lata z wami mieszkać i was ubierać!
-My też nic nie wiedzieliśmy...-powiedział smutny Niall. Łatwo go było urazić.-Jak chcesz możemy pogadać z Paulem i...
-Nie! Przepraszam cię.Potrzebuję tej pracy.Będę się zachowywała wobec was jakbym była w pracy.Nie będę się z wami kolegować ani nic z tych rzeczy-spojrzałam na Hazzę.
-Skoro nie chcesz to nie...Harry pokaż Lizz jej pokój-powiedział Liam.
Spojrzałam na niego wrogo.On udawał,że nic nie zauważył.A Harremu się to podobało,bo cały czas się szczerzył.
-Co się tak cieszysz?Idziesz mnie tylko zaprowadzić do pokoju-powiedziałam patrząc na niego.
Wzięłam moją torebkę i szłam za Harrym.Weszliśmy po krętych schodach na górę,gdzie były pokoje.
Modliłam się,żebym nie miała pokoju na przeciwko tego osobnika,którego nienawidzę za to,że mi się podoba.
-To tutaj.Proszę wejdź,ja mam pokój na przeciwko,więc jak będziesz czegoś potrzebować to wołaj!-uśmiechnął się i poszedł do swojego pokoju.
-Genialnie...-mruknęłam pod nosem.
Weszłam do pokoju,który był już umeblowany i wyposażony w TV,laptop itp.Były też 2 wejścia do 2 pomieszczeń.Pierwszym okazała się średnia garderoba,w której było mnóstwo ubrań.Podeszłam do pierwszego lepszego wieszaka i moim oczom ukazał się zestaw z bluzą pumy i czarnymi rurkami.
Skąd oni wiedzą jak się ubieram-pomyślałam-Dziwne,nie będę wnikała.Nie znosiłam sukienek i spódnic.
Wyszłam i weszłam do drugiego pomieszczenia,czyli łazienki.Była duża.Wyposażona w wanno-prysznic.Tak to się nazywa?Nie wiem-myślałam.Weszłam do głównego pomieszczenia.Usiadłam na łóżku.Było strasznie miękkie,podobało mi się.Postanowiłam odsłonić rolety,aby zobaczyć widok na taras.Jednak nie mogłam dosięgnąć sznurka.Rozejrzałam się.W pobliżu nie było,żadnego krzesła.
Może zawołam tego debila,chociaż na coś się przyda-pomyślałam.Wyszłam z pokoju i bez pukania weszłam do jego pokoju.Zobaczyłam go w samych bokserkach stojącym przed szafą.Stałam tak przez chwilę i gapiłam się na jego boskie ciało.Spojrzał na mnie i podszedł do mnie bliżej.Byłam jak słup soli.Podszedł na tyle blisko,że czułam jego oddech.Zablokował mi przejście ręką.Byłam przyciśnięta do ściany.
Kurwa,co ja robię.Odezwij się!-szumiał mi głos w mojej głowie.Jednak ja byłam bezsilna.Jego uroda i słodki oddech mnie onieśmielały.W końcu Harry przysunął się na tyle blisko,że nasze usta dzieliło kilka centymetrów.
-Wiedziałem,wiedziałem,że jednak ci się podobam-szepnął i zbliżył swe usta do moich.
Jednak ja się ocknęłam i w porę wymknęłam mu szparą pod ręką.Uśmiechnęłam się drwiąco:
-Ja nie jestem taka łatwa jak ci się wydaje
On stał i patrzył rozbawiony na mnie.
-Po co przyszłaś?Bo raczej nie po to,żeby gapić się na mnie-powiedział ze śmiechem.
Zarumieniłam się:
-Pomożesz mi? Czy mam wołać kogoś innego?-zapytałam.
-Ok,ale w czym?
-Nie mogę dosięgnąć sznurka od rolety,bo jakiś głupek oplątał go wokół karnisza-powiedziałam drwiąco.
-Chodź-powiedział i wyszedł z pokoju.
Wszedł do mojego i próbował go dosięgnąć jednak na nic.
-Wiesz...-zaczął trochę zmieszany i rozbawiony-Muszę cię podnieść,bo to będzie jedyny sposób-stwierdził z uśmiechem.
-Chyba śnisz-powiedziałam.
-No to nie...-już miał wychodzić spokoju,jednak ja go zatrzymałam.
-Dobra czekaj
Uradowany podszedł i ostrożnie mnie podniósł.Podszedł do karnisza ze mną.Chwyciłam sznurek i go odplątałam.Gdy skończyłam on SPECJALNIE przewrócił się na łóżko tak,żebym wylądowała na nim.
W tak krótkiej chwili,wydarzyło się tyle,a przynajmniej dla mnie tyle,żebym zmieniła decyzję w stosunku do 1D. Mianowicie Harry zbliżył się do mnie i mnie pocałował,ja głupia,odwzajemniłam pocałunek.Jednak trwało to krótko,bo wstałam i powiedziałam dziękuje.On wstał uśmiechnął się do mnie i powiedział do usług.I zadowolony z obrotu sprawy wszedł do swojego pokoju.
Zamknęłam drzwi i zapomniałam o widoku,bo już odechciało mi się go oglądać.Usiadłam na łóżku.I w ciągu 4 minut podjęłam ryzykowną decyzję.A mianowicie o tym,ze przestanę uciekać przed ludźmi i otworzę się na nowe znajomości.Postanowiłam zejść na dół i zaprzyjaźnić się z nimi.A Harry...-myślałam.Nie wiedziałam co o nim myśleć.Najwyraźniej mu się podobam.Dobra teraz nie o tym-walnęłam się w głowę.
Zeszłam na dół i uśmiechnęłam się.Cała piątka już siedziała na kanapie i oglądała telewizję.
-Hej!Co oglądacie?-zapytałam.
Wszyscy popatrzyli się na mnie zdziwieni moją zmianą humoru.
-Ee...Pamiętniki Wampirów-odpowiedział Zayn.
-O fajnie!Mogę się przysiąść?
-Tak,jasne-odpowiedział Liam.
-Dzięki i przepraszam za moje pierwsze powitanie was.Uśmiechnęłam się.
-Nie ma sprawy-powiedzieli jednocześnie Niall i Louis.
Zostałam skazana na miejsce obok Hazzy. Usiadłam i zaczęłam oglądać.Spojrzałam na zegarek.Była 22.Już!
Po chwili usnęłam...
                                                             ***

Obudziłam się oczekując bólu pleców z powodu spania na kanapie.Jednak poczułam miękkie łóżko.Otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego obok siebie...Harrego!
-Co ty tu robisz?!-krzyknęłam.
-Nie wiesz?-zapytał rozbawiony.
-Nie nie wiem!Idź stąd!
-W nocy kazałaś mi zostać
-Co? Jak to? I w ogóle co ja tutaj robię?-pytałam
-Usnęłaś przed telewizorem więc zaniosłem cię tutaj i już chciałem iść kiedy ty powiedziałaś żebym został-odpowiedział-Więc zostałem.
-Przepraszam cię bardzo więcej się to nie powtórzy-mówiłam rumieniąc się.
-Ależ nic się nie stało,wręcz było całkiem przyjemnie-szczerzył się patrząc na mnie.
O kurwa-pomyślałam.
-Co mówiłam?-zapytałam,ponieważ często podczas snu coś tam mówię.
-A nic ciekawego...poza tym,że mówiłaś,że ci się podobam-przysunął się bliżej.A ja byłam zawstydzona,bo odkrył prawdę.
-Posłuchaj nie możemy tego tak ignorować...Ja ci się podobam i mnie lubisz,tak samo jak ja cię lubię i ty mi się podobasz-mówił.
-Ale...-nie zdążyłam dokończyć,bo zamknął mi usta pocałunkiem.Wyrażał on więcej niż tysiąc słów,czułam,że chce przez to pokazać,że mnie kocha.Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-To jak?-zapytał z tym czarującym uśmiechem.
Milczałam.
Westchnął:
-Czy ty Lizzie Coward chcesz być moją dziewczyną?-zapytał.
-T..tak-odpowiedziałam ze śmiechem.
-Z czego się śmiejesz?-zapytał lekko rozbawiony.
-Z ciebie...
-Chodź idziemy się im ogłosić?
-Co? Ale tak od razu?-pytałam.
-Tak oni już się od wczoraj zakładali,że będziemy razem.No to jak?
-No dobra,ale się ogarnę-podeszłam i pozwoliłam sobie na pocałunek.
Włożyłam w niego całą swoją radość.
-Dobrze,ale wracaj szybko-uśmiechnął się....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Udało się! Jednak napisałam rozdział w weekend! ;D Nie spodziewałam się,że tak to wszystko przyspieszę,ale dobra mniejsza.Nie jestem z  tego rozdziału zadowolona ;d Ale ja tak zawsze mam xd
Więc mam nadzieję,że się podoba ;3 Proszę was o komentowanie,bo nie wiem czy te moje wypociny ktoś czyta xd Dobra ja idę na spotkanie z historią. :c

Friday, March 1, 2013

Rozdział 2

Postanowiłam się zgodzić.Czemu nie?-pomyślałam. Brakowało mi towarzystwa.
-Zgoda,ale tylko kawa-powiedziałam obojętnym tonem.
-Super!-podbiegł i mnie przytulił.Był taki ciepły i miękki...
-Ej!-odepchnęłam go od siebie-Nie pozwalaj sobie za dużo!
-Dobra spokojnie,spokojnie...-odsunął się.
-Idziesz? Bo się rozmyślę zaraz
-Tak już...
No i poszliśmy do Starbucks'a.Zamówiliśmy capuccino i usiedliśmy przy wolnym stoliku.Nie byłam chętna do rozmowy,a szczególnie z nim.Nie wiem czemu się zgodziłam.Pewnie dlatego,że mi się podobał...Przestań!-pomyślałam.Nigdy nie będziecie razem.To tylko jedno spotkanie...
-Więc...Co tu robisz?-zaczął rozmowę Harry.
-Mieszkam-powiedziałam.
-No tak,ale nie jesteś z Anglii-mrugnął do mnie.
-Skąd wiesz?-zapytałam-I tak nie jestem.Jestem z Polski
-Słychać po twoim akcencie.Czemu się tu przeprowadziłaś?
Postanowiłam mu o wszystkim opowiedzieć.Nie wiem czemu to zrobiłam.Gdy się opamiętałam powiedziałam zimnym tonem:
-Muszę już iść-wstałam.Wyjęłam jeszcze z portfela 10 zł i położyłam na stoliku.
-Co?! Nie! Czekaj-złapał mnie za rękę-Daj mi chociaż swój numer telefonu!
Postanowiłam mu dać...Ale fałszywy.
-Masz-dałam mu karteczkę z obcym numerem.
-Dzięki-uśmiechnął się.
Odeszłam bez słowa i zamówiłam taxi.
Po 10 minutach byłam w moim luksusowym mieszkaniu.Usiadłam na łóżku i zaczęły mi lecieć łzy.Co się z tobą dzieje?To tylko  chłopak.Uspokój się-myślałam.
Po chwili usnęłam.
                                                                          ***

Obudziłam się o 9.00.Bolały mnie plecy.Rozejrzałam się.No tak spałam na kanapie w ubraniu.Postanowiłam iść do łazienki.Ogarnęłam się i ubrałam w to http://www.cogdziezaile.pl/fotki/zestaw1_16.jpg. Zrobiłam kreski eylinerem i włosy upięłam w luźny kok.Zeszłam na dół i nagle zadzwonił mi telefon.
-Halo?-zapytałam.
-Lizzie Coward?-zapytał nieznajomy mi głos jakiegoś mężczyzny.
-Tak,o co chodzi?
-Czy ogłoszenie jest nadal aktualne?
Jakie do cholery ogłoszenie?! Już chciałam mówić,że to pomyłka,ale przypomniało mi się,że miesiąc temu dawałam ogłoszenie w sprawie pracy.A dokładniej w sprawie stylistki dla zespołów.
-A..Tak aktualne-powiedziałam uradowana,że ktoś wreszcie zadzwonił.
-To dobrze,bo jest mi pani potrzebna-powiedział-A przepraszam nawet się nie przedstawiłem,Nazywam się Paul Jackword
-Emmm...to nie muszę się z panem spotkać czy coś?-zapytałam.
-A tak! Czy mogłaby pani pracować od zaraz?-zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak!Oczywiście..
-A i czy mogłaby pani tu przyjechać?-przerwał mi.
-Tu?Czyli gdzie?-zapytałam z kpiną.
Podał mi adres.
-I czy mogłaby pani zamieszkać z zespołem,którym będzie się pani zajmowała?-zapytał Paul.
-Ale,chwileczkę!Jaki to zespół?I tak od razu mam z nim zamieszkać?-pytałam.
-Wszystkiego się pani dowie na miejscu!I od razu mówię,że nie musi brać pani żadnych walizek,ani niczego.Wszystko będzie na miejscu,ubrania,laptop itp..
-Ale...-nie zdążyłam dokończyć,bo Paul odłożył słuchawkę.
Dziwne...Ale dobra ryzyk-fizyk! Jadę tam! Wzięłam tylko telefon i torebkę z portfelem.
Wyszłam z apartamentu i zamówiłam taksówkę.Pokazałam adres.Okazało się,że to obrzeża Londynu.
Po 30 minutach jazdy,zapłaciłam kierowcy i wyszłam z samochodu.Stałam przed zajebistą villą z basenem z tyłu domu.
Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem.Otworzył mi jakiś facet.
-Dzień dobry,Lizzie?-zapytał.
-Dzień dobry,tak to ja
-To wspaniale!Niech pani wejdzie
-Mów mi Lizz-uśmiechnęłam się.
-Dobrze,Lizz-powiedział.
Usiedliśmy na kanapie i zaczął mi wszystko opowiadać.Od tego jak pracę porzuciła wcześniejsza stylistka i doszedł do sprawy mojej pracy tutaj.Mówił,że mogę tu zamieszkać od teraz,że będzie mi płacił 10 tysięcy miesięcznie,że dobrze,że mam 18 lat,bo zespół którego jest menadżerem też są w tym przedziale wiekowym mniej więcej.Przerwałam jego monolog:
-A jaki to zespół?-zapytałam.
-Czyli się pani zgadza?-zapytał uradowany.
-Tak,ale...
-Proszę mam tutaj umowę na 2 lata.Od razu mówię,że nie można jej zerwać w ciągu tych 2 lat-przerwał mi.
Bez wahania podpisałam ją.Chciałam mieć pracę.
-Wspaniale!Chodźcie chłopaki!-krzyknął.
Moim oczom ukazało się pięciu chłopaków...Ja pierdole-pomyślałam.
Każdego mierzyłam wzrokiem.Pierwszy szedł zadowolony Niall.Pomimo tego,że ich nie lubiłam znałam ich imiona.Drugi szedł Louis i głupkowato się uśmiechał.Trzeci był Zayn,a czwarty Liam,który wydawał się najmądrzejszy.Piątą osobą była osoba,którą chciałam zobaczyć jako ostatnią w moim życiu.Harry.Harry Styles.Ten sam którego poznałam wczoraj.Gdy mnie zobaczył,jego oczy się rozszerzyły i raptownie się uśmiechnął.
-To jest Lizzie.Wasza nowa stylistka.Jest w waszym wieku i będzie z wami mieszkała...
Każdy się na mnie rzucił i zaczął mnie przytulać i witać się.A ja stałam jak słup soli i gapiłam się na Harrego.On też stał i się na mnie patrzył.Uśmiechał się.
-Dzięki za fałszywy numer-powiedział z zadziornym uśmiechem.
-To wy się znacie?-powiedział Paul.
-Tak,ale to długa historia-zmierzyłam go wzrokiem i gapiłam się na umowę.
Co ja zrobiłam....



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postanowiłam,że jednak dodam zakładkę bohaterowie i zakładkę z wyglądem domu 1D. Nie wiem kiedy będzie następny rozdział. Wiem,że na pewno nie będzie go w weekend ;c
Mam nadzieję,że się spodobał ;>

Thursday, February 28, 2013

Rozdział 1

Rozdział pisany przy tej  piosence http://www.youtube.com/watch?v=fQLKHXhSHno ;>

Szłam ulicami Londynu.Było około 14.00.Przeprowadziłam się tutaj zarazem spełniając moje marzenie już rok temu! Nie mogłam w to uwierzyć,ponieważ zawsze spotykał mnie zły los.
Nie miałam rodziców i wychowywała mnie ciotka.Nie miałam z nią najlepszych relacji.Uważała,że jestem wulgarna i wredna i taka byłam.Odkąd moja najlepsza przyjaciółka zdradziła mnie dla jakiejś grupy plastików.Zmieniła się nie do poznania...Więc skoro ona tak zrobiła to ja też.Zaczęłam chodzić na imprezy,przeklinać,palić papierosy...itp. Ciotka ze mną nie wytrzymywała więc postanowiłam przenieść się do Londynu.Ciotka bez wahania się zgodziła.Założyła mi konto w banku,dała kartę  przy okazji zostawiła dla mnie na koncie 20 tysięcy,bo była trochę nadziana.Nie miałam z nią od roku żadnego kontaktu.Przysyłała mi tylko co miesiąc 10 tysiaków.Nie powiem,że nie,ale pasowało mi to...
Starałam się unikać nowych znajomości,bo bałam się,że znowu ktoś mnie skrzywdzi.
Jak już wspominałam minął rok mojej przeprowadzki,czyli dziś były moje urodziny.Postanowiłam spędzić je chodząc po mieście SAMA.Nienawidziłam poznawać nowych znajomości,ani angażować się w związki.
Tak więc najpierw poszłam na London Eye. Uwierzcie,że byłam tu rok,ale ani razu tym nie jechałam? Dobra,nie ważne.Miałam lęk wysokości i nadal mam.Ale podeszłam do budki i kupiłam jedną przejażdżkę.Wsiadłam do wolnej "kabinki" i modliłam się,żeby nikt nie wsiadł już tutaj,bo chciałam sama rozkoszować się lękiem wysokości.Wyjęłam komórkę i spojrzałam na godzinę.Zostało 3 minuty.Proszę,proszę...-powtarzałam
Jak na złość usłyszałam jak ktoś kupuje bilet.Kurwa-powiedziałam pod nosem.Czekałam na mojego "towarzysza".W końcu drzwi się odsunęły i wszedł chłopak,który miał na sobie kaptur i ciemne okulary.Był też ubrany w bluzę.Co było dziwne,bo był po pierwsze 1 dzień wakacji,a po drugie było gorąco!Spojrzał na mnie i zdjął okulary.Przyglądał mi się tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami.Nagle odetchnął z ulgą.Zdjął kaptur i poprawił sobie zabójczym ruchem swoje piękne kręcone włosy.Skądś go znałam,tylko skąd...
O ja pierdole!-pomyślałam-To ten z tych łan dajrekszyn,czy jakoś tak...Nie przepadałam za nimi.
Zaczęło się,bo poczułam jak unosimy się lekko do góry.Spojrzałam na niego.Gapił się na mnie.Gdy spotkaliśmy się wzrokiem uśmiechnął się do mnie.Jaki on ma zajebisty uśmiech...-pomyślałam-NIE! STOP! Nie myśl tak...Nie można ci angażować się w nowe znajomości,a poza tym to podrywacz i może mieć każdą,na pewno też nie podobam się mu...Moje rozmyślania przerwał jego piękny głos:
-Jak masz na imię?
-A co cię to obchodzi?-zapytałam obojętnym tonem.
-Spokojnie,spokojnie...tylko pytałem...-powiedział przepraszającym tonem.
-To nie pytaj...
Po 3 minutach znowu zapytał:
-Mogę usiąść obok ciebie? Lepiej widać widoki...-uśmiechnął się.
O nie nie...ja znałam te sztuczki,dlatego nic nie odpowiedziałam.Po chwili wstał i usiadł koło mnie.Co za debil!-pomyślałam.Poczułam,że się przysunął i ociera się swoim ramieniem o moje.Serce zaczęło bić mi szybciej...
-Jak masz na imię?-zapytał jeszcze raz.
-Lizzie...-burknęłam.
Zdziwił się,że mu odpowiedziałam:
-Ładnie,ja jestem Harry
-Wiem,kim jesteś...
-To czemu nie wrzeszczysz i nie skaczesz?-zapytał zdziwiony po raz drugi.
-Nie interesuje się tobą ani tym zespołem-powiedziałam szczerze.
Spodobało mu się to,bo się do mnie uśmiechnął.Kurwa powoli jego sztuczki zaczynały na mnie działać...
-Po co ze mną rozmawiasz?-zapytałam tonem bez emocji.
-Bo chcę cię poznać-wyszczerzył się.
-Nie,poprawka "Bo chcę cię przelecieć"...Tak teraz o wiele lepiej-powiedziałam naśladując jego głos.
-Właśnie,że nie,bo...-nie dokończył,bo akurat mieliśmy wysiadać.
Pospiesznie wstałam i wyszłam.Miałam nadzieję,że za mną nie pobiegnie.Ale najwyraźniej szczęście to nie moja działka:
-Zaczekaj Lizz!-wołał Harry.
Poczułam jak łapie mnie za rękę.
-Co chcesz?-burknęłam.
-Zaprosić cię na kawę-uśmiechnął się.
-Chyba śnisz-powiedziałam.
-No proszę...
Miałam mieszane uczucia i nie wiedziałam co zrobić.Zgodzić się czy nie?-myślałam.
Postanowiłam....






No właśnie co?Dowiecie się w kolejnym rozdziale nw kiedy ;D
Co do bohaterów czyli jak na razie tylko Lizzie,bo 1D to raczej wiecie jak wyglądają,użyjcie wyobraźni do stworzenia wyglądu Lizz ;> Ja opiszę ją w którymś rozdziale na pewno,ale możecie kreować ją sb sami :>
Jestem dumna z tego 1 rodziału xd Więc czekajcie ;>
Na koniec proszę dla was zdjęcie Harolda <3

Nowe opowiadanie !

Heejaa! Powracam,ale z innym opowiadaniem ;> Nie martwcie się będzie ono też o 1D tyle,że całkowicie inne,ale więcej nie zdradzę...;> Dzisiaj dodam pierwszy rozdział,ale nie wiem jakiej one będą długości ;> I nie wiem kiedy będę je wstawiać zobaczy się ;) A więc powinnam go dodać o 15 jeszcze dzisiaj! Pa ;3