-To ja już lecę!Do widzenia Lizzie!-krzyknął Paul.
Świetnie..-pomyślałam.Poczułam,że ktoś koło mnie siada.Doskonale wiedziałam kto.
-Jesteś smutna-stwierdził Harry.
-No co ty nie powiesz?!-krzyknęłam tak,że wszyscy zwrócili na mnie uwagę-Nikt mi nic nie mówił,że mam przez 2 bite lata z wami mieszkać i was ubierać!
-My też nic nie wiedzieliśmy...-powiedział smutny Niall. Łatwo go było urazić.-Jak chcesz możemy pogadać z Paulem i...
-Nie! Przepraszam cię.Potrzebuję tej pracy.Będę się zachowywała wobec was jakbym była w pracy.Nie będę się z wami kolegować ani nic z tych rzeczy-spojrzałam na Hazzę.
-Skoro nie chcesz to nie...Harry pokaż Lizz jej pokój-powiedział Liam.
Spojrzałam na niego wrogo.On udawał,że nic nie zauważył.A Harremu się to podobało,bo cały czas się szczerzył.
-Co się tak cieszysz?Idziesz mnie tylko zaprowadzić do pokoju-powiedziałam patrząc na niego.
Wzięłam moją torebkę i szłam za Harrym.Weszliśmy po krętych schodach na górę,gdzie były pokoje.
Modliłam się,żebym nie miała pokoju na przeciwko tego osobnika,którego nienawidzę za to,że mi się podoba.
-To tutaj.Proszę wejdź,ja mam pokój na przeciwko,więc jak będziesz czegoś potrzebować to wołaj!-uśmiechnął się i poszedł do swojego pokoju.
-Genialnie...-mruknęłam pod nosem.
Weszłam do pokoju,który był już umeblowany i wyposażony w TV,laptop itp.Były też 2 wejścia do 2 pomieszczeń.Pierwszym okazała się średnia garderoba,w której było mnóstwo ubrań.Podeszłam do pierwszego lepszego wieszaka i moim oczom ukazał się zestaw z bluzą pumy i czarnymi rurkami.
Skąd oni wiedzą jak się ubieram-pomyślałam-Dziwne,nie będę wnikała.Nie znosiłam sukienek i spódnic.
Wyszłam i weszłam do drugiego pomieszczenia,czyli łazienki.Była duża.Wyposażona w wanno-prysznic.Tak to się nazywa?Nie wiem-myślałam.Weszłam do głównego pomieszczenia.Usiadłam na łóżku.Było strasznie miękkie,podobało mi się.Postanowiłam odsłonić rolety,aby zobaczyć widok na taras.Jednak nie mogłam dosięgnąć sznurka.Rozejrzałam się.W pobliżu nie było,żadnego krzesła.
Może zawołam tego debila,chociaż na coś się przyda-pomyślałam.Wyszłam z pokoju i bez pukania weszłam do jego pokoju.Zobaczyłam go w samych bokserkach stojącym przed szafą.Stałam tak przez chwilę i gapiłam się na jego boskie ciało.Spojrzał na mnie i podszedł do mnie bliżej.Byłam jak słup soli.Podszedł na tyle blisko,że czułam jego oddech.Zablokował mi przejście ręką.Byłam przyciśnięta do ściany.
Kurwa,co ja robię.Odezwij się!-szumiał mi głos w mojej głowie.Jednak ja byłam bezsilna.Jego uroda i słodki oddech mnie onieśmielały.W końcu Harry przysunął się na tyle blisko,że nasze usta dzieliło kilka centymetrów.
-Wiedziałem,wiedziałem,że jednak ci się podobam-szepnął i zbliżył swe usta do moich.
Jednak ja się ocknęłam i w porę wymknęłam mu szparą pod ręką.Uśmiechnęłam się drwiąco:
-Ja nie jestem taka łatwa jak ci się wydaje
On stał i patrzył rozbawiony na mnie.
-Po co przyszłaś?Bo raczej nie po to,żeby gapić się na mnie-powiedział ze śmiechem.
Zarumieniłam się:
-Pomożesz mi? Czy mam wołać kogoś innego?-zapytałam.
-Ok,ale w czym?
-Nie mogę dosięgnąć sznurka od rolety,bo jakiś głupek oplątał go wokół karnisza-powiedziałam drwiąco.
-Chodź-powiedział i wyszedł z pokoju.
Wszedł do mojego i próbował go dosięgnąć jednak na nic.
-Wiesz...-zaczął trochę zmieszany i rozbawiony-Muszę cię podnieść,bo to będzie jedyny sposób-stwierdził z uśmiechem.
-Chyba śnisz-powiedziałam.
-No to nie...-już miał wychodzić spokoju,jednak ja go zatrzymałam.
-Dobra czekaj
Uradowany podszedł i ostrożnie mnie podniósł.Podszedł do karnisza ze mną.Chwyciłam sznurek i go odplątałam.Gdy skończyłam on SPECJALNIE przewrócił się na łóżko tak,żebym wylądowała na nim.
W tak krótkiej chwili,wydarzyło się tyle,a przynajmniej dla mnie tyle,żebym zmieniła decyzję w stosunku do 1D. Mianowicie Harry zbliżył się do mnie i mnie pocałował,ja głupia,odwzajemniłam pocałunek.Jednak trwało to krótko,bo wstałam i powiedziałam dziękuje.On wstał uśmiechnął się do mnie i powiedział do usług.I zadowolony z obrotu sprawy wszedł do swojego pokoju.
Zamknęłam drzwi i zapomniałam o widoku,bo już odechciało mi się go oglądać.Usiadłam na łóżku.I w ciągu 4 minut podjęłam ryzykowną decyzję.A mianowicie o tym,ze przestanę uciekać przed ludźmi i otworzę się na nowe znajomości.Postanowiłam zejść na dół i zaprzyjaźnić się z nimi.A Harry...-myślałam.Nie wiedziałam co o nim myśleć.Najwyraźniej mu się podobam.Dobra teraz nie o tym-walnęłam się w głowę.
Zeszłam na dół i uśmiechnęłam się.Cała piątka już siedziała na kanapie i oglądała telewizję.
-Hej!Co oglądacie?-zapytałam.
Wszyscy popatrzyli się na mnie zdziwieni moją zmianą humoru.
-Ee...Pamiętniki Wampirów-odpowiedział Zayn.
-O fajnie!Mogę się przysiąść?
-Tak,jasne-odpowiedział Liam.
-Dzięki i przepraszam za moje pierwsze powitanie was.Uśmiechnęłam się.
-Nie ma sprawy-powiedzieli jednocześnie Niall i Louis.
Zostałam skazana na miejsce obok Hazzy. Usiadłam i zaczęłam oglądać.Spojrzałam na zegarek.Była 22.Już!
Po chwili usnęłam...
***
Obudziłam się oczekując bólu pleców z powodu spania na kanapie.Jednak poczułam miękkie łóżko.Otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego obok siebie...Harrego!
-Co ty tu robisz?!-krzyknęłam.
-Nie wiesz?-zapytał rozbawiony.
-Nie nie wiem!Idź stąd!
-W nocy kazałaś mi zostać
-Co? Jak to? I w ogóle co ja tutaj robię?-pytałam
-Usnęłaś przed telewizorem więc zaniosłem cię tutaj i już chciałem iść kiedy ty powiedziałaś żebym został-odpowiedział-Więc zostałem.
-Przepraszam cię bardzo więcej się to nie powtórzy-mówiłam rumieniąc się.
-Ależ nic się nie stało,wręcz było całkiem przyjemnie-szczerzył się patrząc na mnie.
O kurwa-pomyślałam.
-Co mówiłam?-zapytałam,ponieważ często podczas snu coś tam mówię.
-A nic ciekawego...poza tym,że mówiłaś,że ci się podobam-przysunął się bliżej.A ja byłam zawstydzona,bo odkrył prawdę.
-Posłuchaj nie możemy tego tak ignorować...Ja ci się podobam i mnie lubisz,tak samo jak ja cię lubię i ty mi się podobasz-mówił.
-Ale...-nie zdążyłam dokończyć,bo zamknął mi usta pocałunkiem.Wyrażał on więcej niż tysiąc słów,czułam,że chce przez to pokazać,że mnie kocha.Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-To jak?-zapytał z tym czarującym uśmiechem.
Milczałam.
Westchnął:
-Czy ty Lizzie Coward chcesz być moją dziewczyną?-zapytał.
-T..tak-odpowiedziałam ze śmiechem.
-Z czego się śmiejesz?-zapytał lekko rozbawiony.
-Z ciebie...
-Chodź idziemy się im ogłosić?
-Co? Ale tak od razu?-pytałam.
-Tak oni już się od wczoraj zakładali,że będziemy razem.No to jak?
-No dobra,ale się ogarnę-podeszłam i pozwoliłam sobie na pocałunek.
Włożyłam w niego całą swoją radość.
-Dobrze,ale wracaj szybko-uśmiechnął się....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało się! Jednak napisałam rozdział w weekend! ;D Nie spodziewałam się,że tak to wszystko przyspieszę,ale dobra mniejsza.Nie jestem z tego rozdziału zadowolona ;d Ale ja tak zawsze mam xd
Więc mam nadzieję,że się podoba ;3 Proszę was o komentowanie,bo nie wiem czy te moje wypociny ktoś czyta xd Dobra ja idę na spotkanie z historią. :c
Hej:) Fajne to :)) kiedy następne?
ReplyDelete